Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Andrzej Gregosiewicz   CZY MINISTERSTWO HOMEOPATII ZACZYNA ODZYSKIWAĆ ROZUM?
2

CZY MINISTERSTWO HOMEOPATII ZACZYNA ODZYSKIWAĆ ROZUM?

Przed miesiącem zobaczyłem w sieci ogłoszenie o naborze chętnych do uzyskania zawodu homeopaty klasycznego.

Jako „wróg publiczny homeopatii nr 1”, nie mogłem zlekceważyć takiej gratki i nie zajrzeć na stronę szkoły. Oto, co zobaczyłem:

Jak widać, jedynym warunkiem zdobycia intratnego zawodu homeopaty jest świadectwo ukończenia szkoły średniej. Zdaję sobie sprawę, że poprzeczkę zawieszono wysoko. W każdym razie wyżej, niż w najpoważniejszej instytucji w państwie demokratycznym, czyli parlamencie. Ale też – jak się przekonałem studiując witrynę szkoły – jej absolwenci będą mieli trudniejszą pracę. Będą musieli samotnie podejmować najtrudniejsze decyzje. Dowód? Proszę bardzo:

Ale nie wszystko złoto ….. W punkcie drugim dyrekcja szkoły informuje, że absolwenci będą nieśli ulgę w chorobie przez stosowanie homeopatii i innego uznanego leczenia. Trochę mnie to zaciekawiło, bo, jeśli dobrze pamiętam,  ustawa mówi, że aby leczyć ludzi należy posiadać prawo wykonywania zawodu lekarza medycyny.

Może opisywana szkoła to zapewnia? Sprawdźmy tedy jej program nauczania:

No i teraz nie wiem, co mam powiedzieć. Zgroza to mało. Tej groteski nie da się już odkręcić. Ani skomentować. Każda ocena, nawet negatywna, będzie tylko jej dowartościowaniem. Muszę jednak podkreślić kompletność programu. Oto, bowiem – oprócz nauki homeopatii – szkoła przeznacza 300 godzin na studiowanie  „medycyny klasycznej”. Dużo to, czy mało? Znowu jestem w kropce. Czuję tylko, że ktoś robi wodę z mózgu kandydatom na „lekarzy”.

Zastanówmy się… co najmniej 300 godzin potrzeba, żeby opanować - na przykład – etiopatomechanizm powstawania brodawek, ich patomorfologię oraz histopatologiczne i histochemiczne metody różnicowania ich z innymi zmianami. Nie mówiąc o powikłaniach i leczeniu. Wystarczy?

KTO ZAAKCEPTOWAŁ ISTNIENIE TEGO KURIOZUM?

Ktoś musiał, gdyż szkoła ma państwowe papiery.  Świadczy o tym informacja: „Szkoła policealna zarejestrowana od 2004 roku w Kuratorium Oświaty pod nr 83/SZ/04”. Warto sprawdzić, które to kuratorium i jakie kompetencje mają osoby tam pracujące i wydające zezwolenia na 300-godzinny kurs „medycyny klasycznej”, po którym chora Europa stoi otworem.

  CZY WALKA Z GŁUPOTĄ MA SENS?

Od lat się zastanawiam, czy walka z głupotą ma sens?  Bo jeśli nikt, oprócz mnie, nie reaguje na takie idiotyzmy, to może mylę się ja!

Może istnienie opisywanej szkoły to norma? Może jej absolwenci nie muszą wiedzieć (bo kiedy mieli się nauczyć?) o istnieniu 10 tysięcy chorób, o ich objawach i leczeniu?  Może homeopatia to genialna idea? Może paradygmat holistyczny to konieczność historyczna?  Może Avogadro coś źle policzył, a II zasada termodynamiki to przesąd? Może poznański profesor ma rację twierdząc, że potrząsanie butelką z roztworem jakiegokolwiek badziewia wyzwala zjawiska kwantowe? Może rozcieńczenie w stosunku 1 do 10^400 (10 do czterechsetnej potęgi) jest możliwe do uzyskania? Może to prawda, że NIC działa na COŚ? Może w Ministerstwie Zdrowia rzeczywiście odkryto istnienie 2 rodzajów substancji czynnej. Pierwsza to substancja w ogólnym znaczeniu tego słowa, druga – to brak tej substancji w szczególnym znaczeniu tego słowa. Jeśli ktoś nie rozumie tego ministerialnego bełkotu może sięgnąć do oryginału (http://www.racjonalista.pl/xpliki/agreg_zal.pdf).

A może mnie coś się pokręciło z tą koniecznością posiadania odpowiedniej wiedzy i prawa wykonywania zawodu lekarza, by można było leczyć ludzi?

SPRAWDZAM (jak w pokerze)

Ciekawy byłem, czy Ministerstwo Zdrowia skompromituje się ostatecznie i udowodni mi, że do leczenia ludzi nie są potrzebne sześcioletnie studia, roczny staż, pomyślnie zdany Lekarski Egzamin Państwowy oraz posiadanie prawa wykonywania zawodu.

I że każdy maturzysta po ukończeniu zaocznego kursu „medycyny klasycznej” (300 godzin, spotkania raz na miesiąc) oraz homeopatii klasycznej (500 godzin) będzie mógł (zgodnie z prawem) „NIEŚĆ ULGĘ W CHOROBIE PRZEZ STOSOWANIE HOMEOPATII  I  INNEGO UZNANEGO LECZENIA”.

Napisałem, zatem list do Ministra Zdrowia z pytaniem, jaka będzie Jego reakcja na tę humoreskę edukacyjną.

SZOK. MINISTERSTWO ZDROWIA ZGADZA SIĘ Z MOJĄ OPINIĄ


Fakt, że niesienie ulgi w chorobie przy pomocy homeopatii oraz „medycyny klasycznej”  przez absolwentów zaocznej,  policealnej  szkoły „medycznej”  jest niezgodne z ustawą o zawodzie lekarza nie wymaga tłumaczeń.  

Z mojego doświadczenia wynika jednak, że mniej oczywisty będzie sposób rozwiązania tej groteski przez polskie instytucje państwowe.

Ale może się mylę….

Może nareszcie ktoś w Ministerstwie Zdrowia zrozumiał, że (cytuję): (…) duże zagrożenie wynikające zarówno z błędnej diagnostyki, jak i niewłaściwie prowadzonego leczenia” dotyczy homeopatii, jako takiej.

Nie, nie, jako takiej, ale, jako bezczelnego oszustwa wprowadzonego do Polski boczną furtką przez polityków. Z maturą?

 

Prof. zw. dr hab. med. A. Gregosiewicz, sierpień, 2012

 

P.S. Może racjonalnym byłoby wprowadzenie do parlamentarnej ordynacji wyborczej wymogu posiadania matury. Choćby dlatego, by Sejm, jako całość, rzadziej się ośmieszał. Jakże chciałbym być dumny z mojego parlamentu. Jakże wysoko nosiłbym głowę, gdyby podczas debaty nad nowelizacją ustawy Prawo Farmaceutyczne, jakiś poseł z maturą krzyknął: o czym wy tu mówicie. Przecież nie możecie przez głosowanie zmienić stałej Avogadra. 6,02 x 10^23 oznacza granicę rozcieńczeń homeopatycznych. Każdy, kto twierdzi inaczej jest bezczelnym kłamcą.

Niestety, żaden taki poseł tego dnia się nie objawił. Zabrakło wiedzy. Albo uczciwości. Albo odwagi.

A czego zabrakło Pani Ewie Kopacz, gdy podpisywała rozporządzenie mówiące, że poważnie chorych ludzi można „leczyć” substancjami czynnymi w szczególnym znaczeniu tego słowa, czyli tak rozcieńczonymi, że słysząc o tym - Avogadro popełniłby seryjne samobójstwo?

Czy naprawdę już nigdy nie wyjdziemy z tego zaklętego kręgu ignorancji, oportunizmu, indolencji, arogancji i kłamstwa naukowego?

Jak długo „politycy” będą decydowali o sposobach leczenia, zamiast lekarzy?

Panie Ministrze Arłukowicz. Trochę odwagi! Prawda się obroni! Początek jest zrobiony. 

Uzupełnienie z dnia 16.09.2012

Wyżej wspomniałem, że – zgodne ze zdrowym rozsądkiem – rozwiązanie opisanego problemu przez polskie instytucje państwowe nie jest takie oczywiste.  I miałem rację. Proszę uważnie przeczytać poniższy dokument. Nie będę go komentował, gdyż intencja Ministerstwa Zdrowia jest jasna: funkcjonowanie zaocznej szkoły policealnej, której absolwenci będą mogli „leczyć” ludzi po 300-godzinnym kursie medycyny klasycznej okaże się zgodne z prawem.




Ten wpis czytano 2964 razy.
Art. 6. 1. W rozumieniu ustawy za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.

2. Osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość można określić bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez powołanie się na numer identyfikacyjny albo jeden lub kilka specyficznych czynników określających jej cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne.
Art. 3a. 1. Ustawy nie stosuje się do:
(...)
2. Ustawy, z wyjątkiem przepisów art. 14–19 i art. 36 ust. 1, nie stosuje się również do prasowej działalności dziennikarskiej w rozumieniu ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24, z późn. zm. 1) )

Gość grzechu - Czwartek, 27 Czerwiec 2013 10:47
Jejku, jejku, co to się dzieje! We łbie się nie mieści, że takie rzeczy w Polsce mają miejsce. Żal du.. ściska. :/
Gość Marek Saganek - Piątek, 10 Sierpień 2012 09:51
Odsłon: 66341
Andrzej Gregosiewicz
Profesor zwyczajny, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Od 2001 roku prowadzi walkę z oszustwami leczniczymi typu homeopatii, bioenergoterapii, radiestezji i innymi rodzajami tzw. "medycyny alternatywnej".
<< Lipiec 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
       
zobacz wszystkie wpisy »