Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Andrzej Gregosiewicz   HOMEOPATYCZNA LASKA, CZY KŁODA
4

HOMEOPATYCZNA LASKA, CZY KŁODA

WPROWADZENIE

Z dogmatów homeopatii wynika, że woda mająca „wstrząsający” kontakt z substancjami organicznymi nabywa leczniczych własności homeopatycznych. Niewykluczone więc, że laska marszałkowska stykając się z ręką fana (fanki) homeopatii (niewątpliwie substancją organiczną) również nabywa własności homeopatycznych podczas stukania nią o podłogę.

Jest to oczywiście robocza hipoteza, którą będzie można zweryfikować podczas obrad polskiego sejmu. Otóż, jeśli reformy systemowe będą serwowane społeczeństwu polskiemu w dawkach homeopatycznych (zerowych), moja hipoteza nabierze cech prawdopodobieństwa. Będąc lojalnym obywatelem mojego kraju będę wtedy mógł powiedzieć: Boże, chroń nas przed taką laską.

KONKURS KLUBU SCEPTYKÓW POLSKICH

Klub Sceptyków Polskich, którego jestem członkiem-założycielem, organizuje cykliczny konkurs, który ma odpowiedzieć na pytanie: dlaczego wśród laureatów naukowych nagród Nobla nie ma Polaków?

Na stronach KSP możemy przeczytać: „Wśród polskich naukowców jest ogromna liczba entuzjastów poświęcających cała swoją energię i czas nauce. Czasami wystarczyłoby po prostu przestać im przeszkadzać w tym co robią, a nauka polska z pewnością zaczęłaby odnosić sukcesy.

KŁODY POD NOGI NAUKI POLSKIEJ

Widzimy jednak doskonale, że wiele osób i instytucji rzuca nauce polskiej kłody pod nogi. Chcemy, aby takie działania były nagłośnione, wyśmiane i napiętnowane, dlatego zapraszamy wszystkich zainteresowanych do zgłaszania nominacji do tytułu KŁODA ROKU 2011 (http://sceptycy.org/?page_id=32)

Kandydatami mogą być m.in.:

§ Instytucja naukowa utrudniająca prowadzenie badań

§ JM Rektor wyższej uczelni, który zdobył habilitację przy pomocy plagiatu i pomimo wykrycia tego przestępstwa nie ustępuje ze stanowiska

§ Naukowiec marnujących czas i pieniądze na bezsensowne badania

§ Instytucje i/lub osoby popularyzujące pseudonaukę.

Ponieważ jesteśmy całkowicie niezależni od kogokolwiek, nie zakładamy żadnych ograniczeń jeśli idzie o urzędy czy stanowiska. Nominować można premiera, prezydenta, ministra i urzędy, którymi zarządzają, jeśli tylko spełnią warunki konkursu. Nie zawahamy się uhonorować nasza nagrodą Sądu Najwyższego jeśli swoim wyrokiem przyczyni się do hamowania postępu naukowego.

Uroczysta gala i wręczenie symbolicznych KŁÓD będzie odbywać się corocznie w przededniu gali wręczenia nagród Nobla. W ten właśnie sposób chcemy pokazać, dlaczego wśród laureatów nie ma polskich naukowców.

DOTYCZASOWE NOMINACJE (KONKURS NADAL OTWARTY)

W tym roku do tytułu KŁODA ROKU 2011 nominowana została:

1/ Sejmowa Komisja Zdrowia

2/ Marek Rymuszko – redaktor naczelny miesięcznika „Nieznany Świat”

3/ Teresa Król – redaktorka i współautorka podręcznika wychowania do życia w rodzinie na poziomie gimnazjum pt. „Wędrując ku dorosłości”.

Uzasadnienia nominacji: http://sceptycy.org/?page_id=70.

Chciałbym, by o tej inicjatywie Klubu Sceptyków Polskich dowiedziało się jak najwięcej osób. Liczę na to, że Czytelnicy blogów portalu ekologia.pl, którzy - stanowiąc znaczną część polskiej elity intelektualnej i naukowej - wspomogą nasze działania i przedstawią interesujące kandydatury do nagrody.

Dlatego w tym miejscu publikuję tekst nowej nominacji przeznaczony dla KSP.

NOWA NOMINACJA

Lek. med. EWA KOPACZ – minister zdrowia od 16 listopada 2007 r.

Fakty

Tytuł zawodowy – lek. med. (równorzędny z magistrem). Do 2001 roku kierowniczka zakładu opieki zdrowotnej w Szydłowcu.

Kompetencje zawodowe:

II stopień specjalizacji z medycyny rodzinnej.

I stopień specjalizacji z pediatrii.

Specjalizacje te nie uprawniają do pełnienia szpitalnych dyżurów, nie mówiąc już o objęciu ordynatury w najmniejszym nawet oddziale szpitala powiatowego.

Kompetencje naukowe

Ewa Kopacz jest tak zapracowana, że nie znajduje czasu na śledzenie wszystkich (co zresztą jest fizycznie niemożliwe) współczesnych osiągnięć nauki. Oczywiste jest więc, że nie ma prawa, by arbitralnie decydować, która metoda terapeutyczna jest lepsza lub gorsza od innych.

Od stanowiska nie przybywa wiedzy

Faktycznym, acz anegdotycznym potwierdzeniem braku kompetencji naukowych jest wydanie przez Ewę Kopacz rozporządzenia uprawniającego lekarzy do stosowania rozcieńczonej wody, zawierającej „bodziec informacyjny” w (cytuję): „poważnych, przewlekłych chorobach”. Co więcej „duchowy bodziec” musi być przepisywany na recepcie. Z powyższego jasno wynika, że polska minister zdrowia nie wie, że cała światowa nauka (z wyjątkiem nielicznych outsiderów) już dawno wyrzuciła homeopatię na śmietnik historii medycyny.

Prośba do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Prosimy uprzejmie o pozostawienie pani Ewy Kopacz w rządzie, parlamencie lub gdziekolwiek we władzach publicznych. Byle nie wracała do pracy zawodowej, jako pediatra. Panu chyba też szkoda ciężko chorych dzieci, które - być może - będzie leczyła rozcieńczoną i wytrzęsioną wodą. Niech będzie nawet marszałkiem sejmu….

Nic się wtedy nie stanie, ale za to chorzy będą bezpieczni, gdyż nikt nie będzie ich „bóść informacyjnie” powołując się na Ministerstwo Zdrowia lub kaleką ustawę sejmową, wg której „leki” homeopatyczne nie muszą wykazywać własności leczniczych.

UZASADNIENIE NOMINACJI EWY KOPACZ DO KŁODY roku 2011

W XXI wieku, gdy postęp naukowy rośnie wykładniczo, gdy standardami leczniczymi stają się transfery kwasów nukleinowych, akceptowanie przez panią Ewę Kopacz „leczenia" przy pomocy „bodźca informacyjnego” i uwikłanie polskiej medycyny w zakłamany paradygmat holistyczny, będący awangardą okultystycznego ruchu New Age (wg W. Łysiaka „postmodernizmu dla przygłupów”), jest kompromitacją całej polskiej nauki i wszystkich polskich lekarzy naukowców.

ROZPORZĄDZENIE (fragment)

z dnia 14 listopada 2008 r. w sprawie kryteriów zaliczenia produktu leczniczego do poszczególnych kategorii dostępności.

Dz. U.08.206.1292 z dnia 21 listopada 2008 r.

Na podstawie art. 23 ust. 3 ustawy z dnia 6 września 2001 r. — Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2008 r. Nr 45, poz. 271) zarządza się, co następuje:

(…)

Produkt leczniczy homeopatyczny, o którym mowa w art. 21 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. — Prawo farmaceutyczne, zalicza się do kategorii dostępności, o której mowa w ust. 1 (wymaga recepty! – przyp. A.G.), w przypadku gdy:

1) Występuje w stopniu rozcieńczenia trzydzieste rozcieńczenie dziesiętne lub piętnaste rozcieńczenie setne i Korsakova lub

2) Występuje w stopniu rozcieńczenia pięćdziesięciotysięcznego i Korsakova.

podpis

MINISTER ZDROWIA

Uwaga! aparat Korsakowa do produkcji „leków” (wg Ewy Kopacz) lub zmywarkę do naczyń (wg A. Gregosiewicza) można obejrzeć na filmie:

http://www.youtube.com/watch?v=s9OhX44yF4A

Leczenie przy pomocy „NIC-LEKÓW" wyprodukowanych m.in. w aparacie Korsakowa demonstruje film pt.: „Homeopatyczny ostry dyżur” http://www.youtube.com/watch?v=mL1WZGHkUFE.

UZASADNIENIE ROZPORZĄDZENIA

"(...) W rozporządzeniu w przepisie § 1 ust. 2 określono warunki na podstawie, których produkt leczniczy homeopatyczny jest dostępny na receptę. Metoda leczenia homeopatycznego należy do metod holistycznych. W myśl zasad holistycznych wysokie rozcieńczenia (potencje, stopnie dynamizacji) produktów leczniczych homeopatycznych stosowane są w poważnych jednostkach chorobowych, głównie w chorobach przewlekłych. Przebieg takiego leczenia powinien być nadzorowany przez lekarza homeopatę.

(…)

Każdy lek homeopatyczny posiada określony zakres działania, który jest uzależniony od jego rozcieńczenia i dynamizacji. Im wyższy stopień dynamizacji, tym zakres oddziaływania na organizm jest głębszy i dłuższy. Nie ma tu niebezpieczeństwa zatrucia z toksykologicznego punktu widzenia natomiast istnieje realne niebezpieczeństwo pogłębienia procesu chorobowego (...)" (http://tiny.pl/h59dn)

KTO TU OSZALAŁ?

Nawet WHO, ta najbardziej skorumpowana w cywilizowanym świecie instytucja, która zabiła kilka milionów ludzi w Trzecim Świecie, promując przez kilkadziesiąt lat homeopatię, zaczęła cokolwiek rozumieć. Wprawdzie późno, ale jednak: w 2009 roku, po głośnym apelu młodych lekarzy i naukowców z Wielkiej Brytanii i Afryki zrzeszonych w grupie Voice of Young Science Network, WHO raczyła wydać oświadczenie, że poważne choroby należy leczyć sprawdzonymi, konwencjonalnymi metodami.

Pani minister przeoczyła zapewne to oświadczenie i nadal zaleca Polakom holistyczne uzdrawianie przy pomocy wysoko rozcieńczonej i wytrzęsionej wody.

ROZPORZĄDZENIE TO ROZPORZĄDZENIE

Ministerstwo Zdrowia wymaga, by lekarze respektowali rozporządzenia. Ale tutaj zaczyna się kłopot. Dokument pokazałem kilkunastu profesorom medycyny. Z ich — nazwijmy to grzecznie — wesołych komentarzy, wynikało, że Pani Minister jest jedyną osobą w Polsce (a może i na świecie) przekonaną o tym, że „wysoko rozcieńczone leki homeopatyczne”, czyli nie zawierające śladu materialnej substancji czynnej są „lekami” silnie działającymi, skutecznymi w „poważnych, przewlekłych chorobach”. Dlatego wydaje nakaz, by wydawane były tylko na receptę.

Uwaga! po piętnastym rozcieńczeniu setnym Korsakowa w przepisanej wodzie nie ma ani jednego atomu substancji leczniczej.

Dopiero w takiej postaci rozcieńczona woda jest najbardziej skuteczna. Leczy pryszcze, wrastające paznokcie, nowotwory złośliwe, choroby głowy, żarliwość religijną, głupkowate wybuchy śmiechu, niekompetencję polityczną, lęk przed sztućcami (ostre), lęk przed czymś, co się może wyłonić z ciemnego kąta, oziębłość płciową itp.

"Leki" homeopatyczne stosowane są także w weterynarii, np. w leczeniu biegunek u trzody chlewnej, nadpobudliwości u psów, kotów itd. Prawdę mówiąc nie wiem, czego nie leczą. Przypuszczam, że tylko uszkodzeń urazowych udomowionej kaczki dzikiej, która wpadnie pod Tira. Na szczęście ze ścierwa takiej kaczki można wyprodukować popularny "lek" przeciw grypie. Tak oto głupota zatacza koło, ale nie zdycha, jak biedna kaczka.

Miał rację A. Einstein mówiąc , że dwie rzeczy są nieskończone. Wszechświat i głupota ludzka. Jednak, co do tej pierwszej miał wątpliwości.

SPECJALIZACJA

Jak sądzę, w krótkim czasie powstanie w Polsce nowa specjalizacja o nazwie „homeopatia". Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego ogłosi wykaz obowiązkowych kursów specjalizacyjnych, a Centrum Egzaminów Medycznych przygotuje pytania do testu z nowej specjalizacji? Mogę pomóc w ich układaniu. Pierwsze może być takie: „Jak koduje się podpis astralny w granulce cukru, a jak w preparacie przeznaczonym do podawania pozajelitowego"?

Piszę o tym, bo nie wszyscy wiedzą, że każdy „lek" homeopatyczny musi posiadać tzw. „podpis astralny", najlepiej z konstelacji Wodnika.

POGARDA DLA ROZUMU

(Esculap.pl)

"Przez setki milionów lat cząsteczki wody zapamiętywały wszystko co się w niej taplało: kacze łajno, kozie bobki, wszelakie ścierwo gnijące na brzegu potoku, rdzewiejący oręż wojów i samych wojów poległych na bagnach, gnijące pnie stuletnich dębów i grabów, zbuki kukułczych jaj, odrzucony ogon jaszczurki zwinki, krzemionkę, wapienie, piaskowce, bazalty, rudy cynku i ołowiu, (...) a od jakiegoś czasu spłukiwane z pól pestycydy i herbicydy, wylewane do rowów melioracyjnych zużyte oleje, borygo i odpady gorzelniane. Przez setki milionów lat ta mikstura ulegała potencjalizacji poprzez wstrząsanie na wszystkich kataraktach, wodospadach, progach wodnych, tamach, stawidłach, akweduktach, w rwących górskich potokach i przyboju fal. Ktoś, kto twierdzi, że coś tam w wodzie rozpuścił, powytrząsał i wyleczył tym chorego człowieka łże jak pies, albo za grosz rozumu nie ma".

JESZCZE WIĘKSZA POGARDA DLA ROZUMU

(Andrzej Koraszewski, Racjonalista.pl)

„Tajemnicze misterium leków homeopatycznych, których dopuszczenie do produkcji nie wymaga wieloletnich badań, których produkcja nie wymaga drakońskich procedur kontrolnych, których "moc" oparta jest na głębokiej wierze, doskonałych technikach marketingowych i głębokiej ignorancji na temat związków przyczynowych, ma również swoje źródła w podejrzliwości wobec nauki i filozofii oświecenia. Pogarda dla rozumu jest stara jak świat, ale dziś, w czasach nieprawdopodobnej zależności od nauki, nieprawdopodobnej zależności od ekspertów, ciemnota domaga się równych praw”(http://tiny.pl/h5whl).

PISAĆ KAŻDY MOŻE ...

W rozporządzeniu ministra zdrowia czytamy: "Każdy lek homeopatyczny posiada określony zakres działania, który jest uzależniony od jego rozcieńczenia i dynamizacji. Im wyższy stopień dynamizacji, tym zakres oddziaływania na organizm jest głębszy i dłuższy. Nie ma tu niebezpieczeństwa zatrucia z toksykologicznego punktu widzenia natomiast istnieje realne niebezpieczeństwo pogłębienia procesu chorobowego".

MÓJ KOMENTARZ

Takich majaczeń i bredni jeszcze na oczy nie widziałem. A to jest dokument rządowy! I my, lekarze musimy go rozumieć.

Dlatego domagam się wyjaśnień. To jest obowiązek EWY KOPACZ-MINISTERKI ZDROWIA. Proszę mi wyjaśnić w sposób naukowy:

1/ Co to znaczy, że zakres oddziaływania leku jest głębszy? W jakiej płaszczyźnie? strzałkowej?, czołowej?, trzy D? Czy ten zakres może być tak głęboki, że „bodziec informacyjny" przekłuje chorego na wylot, uzdrowi pacjenta leżącego obok i zniknie za horyzontem zdarzeń?

2/ Czy zgodne jest z Kodeksem Etyki Lekarskiej, by podawać choremu „lek", po zażyciu którego istnieje realne niebezpieczeństwo „pogłębienia procesu chorobowego"? Jak przebiegał proces myślowy Pani Minister w chwili, gdy wydała Pani zgodę homeopatom na „pogłębianie procesu chorobowego" u „poważnie chorych" pacjentów?

I dlaczego dermatolodzy oraz balneolodzy takiego zezwolenia nie mają?

Na powyższe pytania (zwłaszcza o "proces myślowy") znam odpowiedź. Zainteresowanym wszystko wyjaśnię drogą poczty elektronicznej (and_greg@onet.eu).

ZAKOŃCZENIE

MINISTERSTWO ZDROWIA (PODOBNIE JAK SEJMOWA KOMISJA ZDROWIA) OSZUKAŁO LEKARZY I PACJENTÓW

Tak mówił i pisał o stosowaniu w leczeniu rozcieńczonej i wytrzęsionej wody (znany ze swej wiedzy naukowej i absolutnej uczciwości) prof. zw. dr hab. med., dr h.c. MACIEJ LATALSKI (ś.p.), Przewodniczący Rady Naukowej przy Ministrze Zdrowia i Przewodniczący Konferencji Rektorów Uczelni Medycznych:

„(...) homeopatia nie ma nic wspólnego z medycyną (poza zjawiskiem placebo), a jej zasady lecznicze oparte są na pseudonaukowej przesłance, że "podobne można leczyć podobnym". (...) prof. A. Gregosiewicz słusznie proponuje, by z ustawy „Prawo farmaceutyczne" wyeliminować zapis o brzmieniu: Produkty homeopatyczne nie muszą wykazywać dowodów skuteczności terapeutycznej (art. 21). Cytowany zapis jest w sposób oczywisty niezgodny z konstytucyjnie gwarantowanym prawem do ochrony zdrowia (Konstytucja RP; art. 68 ust. 1, 2, 3 i 4) i z nieznanego powodu promuje wyłącznie producentów nieskutecznych „leków" homeopatycznych, które mogą być wprowadzane do obrotu w sposób uproszczony. Jestem zdania, że otworzenie furtki ustawowej wyłącznie dla producentów leków nieskutecznych jest niebywale groźne społecznie i wymaga dokładnego wyjaśnienia przez niezależny organ kontrolny (....)".

OSTATNIA UWAGA

Sami Państwo widzicie, że Pani Ewa Kopacz, polska ministerka zdrowia, wysunęła się o kilka długości naprzód, przed pozostałych nominowanych do nagrody „Kłoda Roku 2011”. Polecam tę wykształconą, inteligentną i mądrą kobietę szanownemu jury konkursu.

Andrzej Gregosiewicz, październik, 2011

Ten wpis czytano 1084 razy.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Radiestezja
Wydaje mi się, że o chodzi Panu o eksperyment monachijski.
Pozdrawiam
A. Gregosiewicz
Andrzej Gregosiewicz - Poniedziałek, 14 Listopad 2011 17:44
Dodam coś jeszcze do mojego komentarza z 27.10.2011 dodanego właśnie do tegoż blogu prof. Gregosiewicza. Nauka, ta poważna, zanim coś dopuści do obiegu bada rzecz ze wszystkich stron bardzo dokładnie i to kilka razy. Czytałem przed kilku laty w miesięczniku popularnonaukowym „Wieda i Życie” lub „Świat Nauki” artykuł o różdżkarzach i wykrywaniu przez nich cieków wodnych. Nie pamiętam w którym z nich, bo czytywałem obydwa równolegle. Naukowcy niemieccy przeprowadzili bardzo ciekawy i bardzo pouczający eksperyment. Postawiono namiot w terenie, pod nim na głębokości 1 metra zakopano rurę. Przez rurę płynęła woda, której przepływ był sterowany za pomocą komputera zawierającego program do losowego generowania tegoż przepływu. Do namiotu wchodzili różdżkarze w kolejności przez nich wylosowanej i stwierdzali, czy w danej chwili płynie, czy nie płynie woda. Po porównaniu wskazań tychże różdżkarzy z zapisem losowego przepływu wody okazało się, że prawidłowych odpowiedzi było tylko 26 % !! To za mało żeby taki wynik uznać za zadawalający z naukowego punktu widzenia. To za mało żeby uznać tychże magików za osoby godne zaufania. Trzeba przyjąć w tym przypadku jeszcze jedno, że część stwierdzeń o przepływie w danej chwili, to po prostu przypadek - zgadywanie. Z tych 26 % kilka osób może coś tam wyczuwa. Dalej nie drążono problemu, bo naukowcy naprawdę mają ważniejsze i poważniejsze problemy do badania i rozwiązywania. Ktoś może się oburzyć: no, 26 procent to niemało! Ano dla naukowców i dla nauki to za mało. Im większa powtarzalność pozytywnych wyników badanego zjawiska tym lepiej dla tegoż zjawiska. Uznaje się powszechnie za godne uwagi i zbadania rzeczy i zjawiska, gdy testy dają wyniki pozytywne co najmniej na 66 %. W takim przypadku warto jeszcze powtórzyć eksperyment dla ostatecznego potwierdzenia lub obalenia wcześniejszych badań. Powyższy eksperyment jednoznacznie pomógł ocenić wiarygodność różdżkarzy. Proszę Pana Profesora o sprostowanie, jeżeli popełniłem błąd w przedstawieniu zdarzenia, lub pomyliłem się w moim spojrzeniu na metody badań naukowych. Pozdrawiam :-)
Waldemar - Poniedziałek, 14 Listopad 2011 15:31
Popieram tą kandydaturę bo od lat ją obserwując już dawno doszłam do przekonania, że nie jest ona mądrzejsza od tej swojej ukochanej wytrzęsionej wody.
Koniecznie należy się jej owa KŁoda Roku 2011,a jako dodadek rzeczowy i wielce w jej życiu przydatny proponuję dodać beczkę wytrzęsionej wody rozcieńczonej wodą, rozcieńczonej wodą, rozcieńczonej wodą...teraz proszę tak wymieniać jeszcze 3 miliardy razy..
Panu Profesorowi dziękuję za wskazanie tej jakże słusznej kandydatki do tytułu...
Ewa Dawid
Ewa - Piątek, 04 Listopad 2011 00:06
Jestem jak najbardziej za nominacją pani minister Kopacz do tej wspaniałej nagrody. Pomysł jest świetny, chociaż nie nowatorski, bo istnieją od wielu lat Antynoble i Malinki. Czytałem w tym Portalu wypowiedź i apel pewnego lekarza i naukowca (w tej chwili nie mogę sobie przypomnieć nazwiska) o tej nieszczęsnej homeoterapii. Jeszcze pół biedy, gdy coś takiego praktykuje lekarz i szczęście wielkie, jeżeli stosując taką "terapię", pacjentowi nie zaszkodzi. Ale usankcjonowanie ciemniactwa w tak skomplikowanej i jakże ważnej dla wszystkich ludzi dziedzinie nauki i działalności wywołuje u mnie już nie zdziwienie, ale przerażenie. Od początku pojawienia się tej metody zaliczałem ją do szarlatanerii. Oczekiwane przez lekarza (ale niespodziewane przeze mnie) ozdrowienie tak leczonego chorego przypisałbym zdecydowanie nie tejże metodzie, a silnemu organizmowi pacjenta. Zamiast takiego homeopatycznego "leku" można sobie popijać np. wodę z glukozą lub jakiś fajny soczek i efekt będzie taki sam, albo człowiek sam wyzdrowieje, albo zostanie przewlekle chorym, albo umrze. Lekarze, obudźcie się , zrzućcie łuski z oczu, odkurzcie Wasze umysły !
Pozdrawiam trzeźwo myślących :-).
Waldemar - Czwartek, 27 Październik 2011 08:17
Odsłon: 75771
Andrzej Gregosiewicz
Profesor zwyczajny, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Od 2001 roku prowadzi walkę z oszustwami leczniczymi typu homeopatii, bioenergoterapii, radiestezji i innymi rodzajami tzw. "medycyny alternatywnej".
<< Sierpień 2018 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »