Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Andrzej Gregosiewicz   Rymuszki Świat Nieznany wzorem dla Ministerstwa Zdrowia - kłamstwa naukowe wizytówką tej instytucji
5

Rymuszki Świat Nieznany wzorem dla Ministerstwa Zdrowia - kłamstwa naukowe wizytówką tej instytucji

Lekarze, którzy przedkładają racjonalizm ponad metafizykę, wiedzę ponad opinię, którym nieobce są współczesne osiągnięcia badawcze  i dla których kłamstwo naukowe jest przestępstwem… są przerażeni, gdy dociera do nich narracja niektórych wysokich urzędników polskiego Ministerstwa Zdrowia.

Przypomina ona, jako żywo publikacje na temat "medycyny
galaktycznej"  sporządzane przez frustrata z nerwicą natręctw (skutek porwania przez kosmitów), który w ten sposób dorabia do emerytury. 
Również podobieństwo ministerialnych majaczeń do bełkotu publikowanego w papierowym śmieciu Pana Rymuszki pt. „Nieznany Świat” jest uderzające.

Przykłady kłamstw naukowych, manipulacji legislacyjnej i promocji szarlatanerii

  1. Rozpowszechnianie przez Ministerstwo Zdrowia oszukańczej ”terapii” z użyciem czystej wody lub spożywczego cukru buraczanego.  
  2. Odkrycie przez Ministerstwo Zdrowia istnienia w przyrodzie dwóch rodzajów materii: 1/ materii materialnej i 2/ materii niematerialnej. Tę drugą (nazywaną także homeopatyczną substancją czynną lub „bodźcem informacyjnym”) stosuje się do produkcji „leków” homeopatycznych, co akceptuje Przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia Bolesław Piecha.
  3. Wydanie przez Ministrę Zdrowia rozporządzenia, by „wysoko rozcieńczone leki homeopatyczne”, tzn. takie, do wyprodukowania których potrzeba więcej niż 15 setnych rozcieńczeń materii materialnej, były wypisywane na receptach. Autorka powyższego nakazu (Ewa Kopacz) jest widocznie przekonana, że „leki” takie posiadają moc wielką i dlatego podczas ich stosowania należy starannie przestrzegać wskazań i dawkowania. Skąd się bierze ta moc nie wiadomo, gdyż prawo Avogadra dowodzi w sposób bezdyskusyjny (pomijam publikacje Rymuszki), że po 12 setnym rozcieńczeniu - w roztworze nie ma ani jednej cząsteczki materii materialnej. W efekcie „lekarze” homeopaci wypisują na receptach czystą wodę lub cukier buraczany o potężnej duchowej mocy leczniczej. Sami nie protestują, gdyż ich wiedza polega na wierze w metafizyczny Kościół Homeopatyczny. Ale co zrobić, gdy Ministra Zdrowia wykazuje brak podstawowej wiedzy z zakresu szkoły średniej i ośmiesza polską naukę i medycynę? Wbrew pozorom odpowiedź jest łatwa. Najłatwiej ukryć brak kompetencji u swojego pracownika awansując go na wyższe stanowisko. W omawianym przypadku jest to stanowisko Drugiej Najważniejszej Osoby w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Czy to posunięcie było trafne? Oczywiście. Sam widziałem w telewizorze tęczową aureolę partnerstwa intelektualnego (z Panem Rymuszką) unoszącą się nad głową marszałkini. A mój telewizor jest czarno-biały.  
  4. Tautologiczne zmanipulowanie przez Ministerstwo Zdrowia definicji substancji czynnej zawartej w projekcie nowelizacji Prawa farmaceutycznego. Zabieg ten pozwala na „produkcję leków” zawierających „duchową informację leczniczą” zamiast materialnej substancji czynnej.
  5. Promowanie „medycyny holistycznej” (synonimy: alternatywna, komplementarna, naturalna, bezsensowna, anegdotyczna), w ramach której można równoprawnie stosować udrożnianie czakramu korzennego, leczyć na odległość, leczyć dotykiem, kolorem, dźwiękiem, zapachem, duchową informacją, igłami wbijanymi w przebiegu meridiany potrójnego ogrzewacza, leczyć biorezonansem, strumieniem białej miłości, harmonizowaniem wibracji, medytacją, selenitem (składnik karmy dla psów), wschodnimi sztukami walki oraz stosowaniem (m.in.) chińskich, filipińskich i kretyńskich (z Krety) sztuczek magicznych pozorujących działanie lecznicze. Jednym słowem: promocja głupoty i szarlatanerii w najczystszym wydaniu, identyczna jak w „Nieznanym Świecie” Rymuszki.

TO NIE KONIEC

Zestawienie równie oryginalnych zasług Ministerstwa Zdrowia jest znacznie dłuższe. Wszystkie te postmodernistyczne majaczenia spod znaku Wodnika (tożsame z bełkotem przygłupów z ruchu New Age) mam zapisane w – największej w Polsce – bazie danych oszustw leczniczych. Większość z nich opisałem i opublikowałem w papierowych i elektronicznych mediach. W 2011 roku tekst: „Homeopatia – moje prywatne zwycięstwo” (Racjonalista.pl), mając blisko 16 tysięcy Czytelników, uplasował się na trzecim miejscu pośród 862 artykułów. Tak więc, zainteresowanie społeczeństwa tematem oszustw leczniczych nie maleje.  

Jedyną reakcją Ministerstwa Zdrowia było oświadczenie: „stosowanie homeopatii jest zgodne z prawem UE”.

Dobrze, niech będzie zgodne z prawem (które prawem kaduka kwestionuje prawa naukowe), ale jedyną uczciwą reakcją jest w takim przypadku ostrzeżenie lekarzy i pacjentów przed oszustwem. Tak właśnie zrobiła kilka tygodni temu Naczelna Lekarz Wielkiej Brytanii prof. Sally Davies (Chief Medical Officers for Her Majesty’s Government), która stwierdziła na forum publicznym, że homeopatia to stek bzdur.

W Polsce, natomiast nadal obowiązują kłamstwa na temat skuteczności szamańskich terapii. Na dowód cytuję rozporządzenie Ewy Kopacz:

„Każdy lek homeopatyczny posiada określony zakres działania, który jest uzależniony od jego rozcieńczenia i dynamizacji. Im wyższy stopień dynamizacji, tym zakres oddziaływania na organizm jest głębszy i dłuższy. Nie ma tu niebezpieczeństwa zatrucia z toksykologicznego punktu widzenia natomiast istnieje realne niebezpieczeństwo pogłębienia procesu chorobowego”.

KTO TU ZWARIOWAŁ?

W jaki sposób ja, profesor medycyny, mam skomentować powyższe oświadczenie? Oczywiście wiem: słowa same cisną się na usta. Ale nie, nic nie napiszę o autorze tego tekstu, bo niechybnie pozwie mnie do sądu za zniesławienie. Ale o dokumencie mogę pisać dokładnie to co myślę. Więc piszę: takich bzdur jeszcze na oczy nie widziałem.

Ale rozporządzenie jest dokumentem rządowym!

I my, lekarze musimy go rozumieć, by nie popełnić błędu w sztuce.

Dlatego prosimy o merytoryczną odpowiedź na poniższe pytania:

  1. Jakie zjawiska fizyko-chemiczne lub kwantowe leżą u podstaw dynamizacji?
  2. Jak rozumieć taki oto paradoks: nie ma niebezpieczeństwa zatrucia, ale choroba może się pogłębić? Dlaczego może się pogłębić? Proszę wyjaśnić mechanizm, by w porę zapobiec ciężkim powikłaniom!
  3. Co to znaczy, że zakres oddziaływania leku jest głębszy? Głębsza może być penetracja, ale działanie „leku”?  Czy działanie „leku” może być tak głębokie, że homeopatyczny „bodziec informacyjny” przebije chorego na wylot, uzdrowi pacjenta leżącego obok i zniknie za horyzontem zdarzeń?
  4. Czy zgodne jest z Kodeksem etyki lekarskiej, by podawać choremu „lek”, po zażyciu którego istnieje realne niebezpieczeństwo „pogłębienia procesu chorobowego”?

Ciekawe, jak przebiegał proces myślowy Pani Ewy Kopacz w chwili, gdy zezwoliła  homeopatom (zapomniała biedna, że nie ma takiej specjalizacji?) na pogłębianie procesu chorobowego u poważnie chorych pacjentów? I dlaczego takiego zezwolenia nie wydała ortopedom?

MOJA DZIAŁALNOŚĆ

Od 2001 roku tłumaczę ludziom we wszystkich dostępnych mediach, że homeopatia jest horrendalnym przekrętem, mafijnym interesem, medyczną hucpą i buractwem (cukier buraczany) w ustach przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. O korupcji nie napiszę, gdyż nie mam szans na jej udowodnienie. Jeden raz, gdy napisałem, kosztowało mnie to 1200 PLN. Powód (firma Boiron) nie przewidział jednak, że za 1200 złotych polskich naraził się na publikacje negatywnych opinii o swoich wyrobach w tysiącach mediów w całym kraju! I teraz, firma ta unika, jak diabeł święconej wody, frazy „lek homeopatyczny”. Przykład? Choćby reklamy stodalu lub oscillococcinum w telewizji misyjnej. Fakt, że homeopatyczny koncern wstydzi się nazywać swoje wyroby produktami homeopatycznymi jest moim wielkim zwycięstwem. Dlaczego? Bo ludzie już wiedzą, czym jest w istocie homeopatia i popyt na „leki” homeopatyczne spada w sposób dramatyczny. 

Stąd, następny akapit mogę zatytułować w taki sposób:   

HOMEOPATIA PRZERŻNIĘTA (NA PÓŁ)

Wyjaśniam tytuł: liczba opakowań „leków” homeopatycznych sprzedawanych w naszym kraju zmniejszyła się o połowę! Od 2002 roku, czyli od momentu rozpowszechnienia moich pierwszych (i jedynych wtedy) tekstów na temat oszustw leczniczych.

Tak więc, wbrew temu, co opowiadają hierarchowie Kościoła Homeopatycznego oraz członkowie towarzystw, stowarzyszeń i sekt, wspierani przez cudownie wyleczonych oraz fanów i miłośników homeopatii biorących udział w „alternatywnych”  sabatach „naukowych” — Polacy okazali się narodem, który, jako pierwszy w Europie, przejrzał na oczy.

Potrzebna była na to niemal dekada, ale przekonają się Państwo, że to tylko chwila w porównaniu z czasem, który będzie potrzebny — totalnie ogłupionym homeopatią — Francuzom i Niemcom.

NIEPRZEWIDYWALNE WĘDRÓWKI GŁUPOTY

W Polsce kierunek rozchodzenia się głupoty jest paradoksalny. Rozpoczyna się (pomijając publikacje Rymuszki) w:

1/ Sejmie („leki” homeopatyczne nie muszą leczyć!)

2/  Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych („leki” homeopatyczne można rejestrować, mimo, że nie są lekami!).

3/  Ministerstwie Zdrowia („leki” homeopatyczne nie muszą zawierać substancji czynnej!).

4/  Porozumieniu Pracodawców Ochrony Zdrowia: lista leków o nazwie „Charakterystyka produktu leczniczego”, na której widnieją „leki” homeopatyczne jest (cytuję): „urzędowo poświadczoną emanacją wiedzy medycznej

Efekt?  Państwowe świątynie resortu zdrowia w majestacie władzy emanują metafizyczną głupotą, która traktowana jest przez maluczkich, jak prawda objawiona. Wszystkie te instytucje od lat wmawiają Polakom, że homeopatia to taka sama metoda lecznicza, jak wszystkie inne. Półki w aptekach uginają się pod ciężarem nicości zawartej w tzw. „lekach” homeopatycznych.

A TU PECH

Polacy spróbowali, popatrzyli na siebie i wyrzucili badziewie do śmietnika. Nie pomogły nawet ministerialne rozporządzenia kapłanki medycyny holistycznej Ewy Kopacz oraz kretyńskie teksty wylewające się z „Nieznanego Świata” Rymuszki.

GŁOWĄ W MUR

Przez wiele lat, dotarcie z jakąkolwiek opinią na temat homeopatii do świętych krów w państwowych instytucjach było niemożliwe, mimo przedstawiania nieodpartych dowodów oszustwa.

Najlepszym przykładem jest reakcja, a raczej brak reakcji ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na słowa rzeczniczki koncernu Boiron – Giny Casey, która potwierdziła na konferencji prasowej, że w „leku” oscillococcinum (cytuję): „nic nie ma„ (Dan McGraw, U.S. News & World Report 2/9/97 page 2). Jeśli nic nie ma, to produkt ten nie jest lekiem. Zażywa go jednak w Polsce kilkaset tysięcy ludzi.

A Urząd Kpin z Konsumentów nie zareagował na moją skargę zawierającą niepodważalny dowód, że dystrybutorzy oscillococcinum wprowadzają świadomie pacjentów w błąd handlując produktami, które (nie posiadając substancji czynnej) są  - wg Głównego Inspektora Farmaceutycznego - lekami sfałszowanymi.

Jak pisałem, takich absurdów wygłaszanych przez instytucjonalnych analfabetów jest znacznie więcej.  Opowiadam o nich moim studentom gwoli rozbawienia ich na wykładach. Nie zawiodłem się ani razu. Warto, by najwyżsi przedstawiciele resortu zdrowia posłuchali, jak śmieje się z nich (wyje, ryczy) 200 młodych osób…Nie ma powodu bym trzymał w tajemnicy przed studentami nazwiska kierownictwa resortu od chorego zdrowia oraz kondycję intelektualną Pana Rymuszki.

NIEOCZEKIWANA ZMIANA MIEJSC – ZAPAŚĆ FINANSOWA HOMEOPATII

I wreszcie, po 11-letniej walce z całym środowiskiem homeopatycznym oraz resortem „zdrowia” otrzymałem od zaprzyjaźnionego dziennikarza mail z artykułem, w którym ogłoszono, że „Polacy przestają ufać lekom homeopatycznym” oraz podano informację o zmniejszeniu się popytu na badziewie o połowę. Sytuacji tej nic już nie zmieni. Żadne ministerialne rozporządzenia nie wpłyną na zwiększenie sprzedaży. Nie pomoże nawet skowyt Pana Rymuszki utrwalony w rekordowo durnych oświadczeniach, listach i grafomańskich wypocinach zamieszczanych w "Nieznanym Świecie". Trend się utrwalił.

PATRIOTYZM MEDYCZNY

Jestem dumny, że mój kraj, jest europejskim liderem w walce z oszustwami leczniczymi.

Jestem dumny, że portal Racjonalista mianował mnie „ojcem chrzestnym” walki z homeopatią.

Jestem dumny, że homeopaci uważają mnie za „wroga publicznego homeopatii nr 1″.

Jestem dumny, że za skuteczną walkę z homeopatią zostałem uhonorowany przez Zarząd Główny Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów tytułem Racjonalisty Roku 2012.

A CO Z LICZNYMI PUBLICYSTAMI i CZYTELNIKAMI „NIEZNANEGO ŚWIATA”?

Mam już dosyć mądrości wygłaszanych przez zdziecinniałych emerytów, nastolatków i niedojrzałych intelektualnie członków sekty ufologiczno-zbożowej. Niech tylko będą konsekwentni i "leczą" się wodą oraz cukrem buraczanym. Za bardzo jednak nie można na to liczyć, skoro nawet homeopaci przychodzą ze swoimi dziećmi do mnie i innych normalnych specjalistów.

Luty
, 2013

Ten wpis czytano 3465 razy.
Wypowiadasz się jako: niezalogowany

Dlaczego warto się zalogować?

  • Uzyskasz prosty dostęp do narzędzi portalu
  • Zautoryzujesz swoje wypowiedzi, stały NICK
  • Spopularyzujesz swoją osobę, AVATAR

Dlaczego warto się zarejestrować?

  • Dołączysz do społeczności ekologia.pl
  • Otrzymasz własną galerię i blog
  • Poznasz nowych ludzi o podobnych zainteresowaniach
Zaloguj sięZarejestruj się
Podpis:
Ocena:
  
Dodaj komentarz...
Gość - Sobota, 28 Wrzesień 2013 10:44
O absurdach tyczących przymierzania teorii kwantów do homeopatii pisałem w artykule "Homeopatia wyjaśniona" Jeśli dobrze pamiętam, podsumowałem te brednie zdaniem o przenoszeniu własności cząstek elementarnych ze świata KWANTÓW do świata KANTÓW
Pozdrawiam
Andrzej Gregosiewicz - Niedziela, 17 Marzec 2013 17:31
Jeśli homeopatia polega na leczeniu podobnego podobnym to nie ma sensu. Tak jakby na nadciśnienie dać lek obkurczający naczynia krwionośne, nawet jeśli jego stężenie będzie zbyt mały by zaszkodzić napewno nie pomoże. Mechanika kwantowa chyba działa tylko na poziomie subatomowym, nie w makroświecie.
Asiunia - Sobota, 16 Marzec 2013 13:33
Cóż, Panie Profesorze, nie od dzisiaj wiemy, że głupota jest jedyną i zupełnie nieuleczalną chorobą, jaka gnębi i będzie prześladować gatunek Homo sapiens ssp. sapiens. Mądrzy lekarze-naukowcy na AIDS i na raka wszelkiej postaci znajdą ostatecznie sposób. Lekarstwa na głupotę ludzkość na pewno nie znajdzie. Może kiedyś Bóg się zlituje i zacznie dokonywać selekcji, coby głupi się nie rodzili ;-).
Serdecznie pozdrawiam :-)
Waldemar
Waldemar - Poniedziałek, 04 Marzec 2013 15:18
Ja może ujęłabym to w mniej dosadnych słowach, ale zgadzam się z tym co Pan napisał w 100 proc.

Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów
Gość Lekarz na emeryturze - Poniedziałek, 04 Marzec 2013 13:08
Odsłon: 69605
Andrzej Gregosiewicz
Profesor zwyczajny, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Od 2001 roku prowadzi walkę z oszustwami leczniczymi typu homeopatii, bioenergoterapii, radiestezji i innymi rodzajami tzw. "medycyny alternatywnej".
<< Grudzień 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
zobacz wszystkie wpisy »